Fusami treściowane (6): Plotkokawa

Fusami treściowane (6): Plotkokawa

Budzik dzwoni natarczywie. Następna stacja: łazienka. Chyba się starzeję – mówisz do odbicia w lustrze.

Wychodzisz z łazienki. Następna stacja: kuchnia. Jeśli nie śniadanie, to chociaż kawa! – myślisz.

Wychodzisz z kuchni. Następna stacja: praca. Byle do 16! – pocieszasz się.

Wychodzisz z pracy. Następna stacja: supermarket. Co dziś upolować na obiad?- zachodzisz w głowę. Przyrządzić strawę wypada – jeśli nie dla siebie, to dla rodziny.

Wychodzisz z marketu. Następna stacja: dom. Że też wszystko na mojej głowie – psioczysz po drodze.

Wchodzisz do domu. Następna stacja: kuchnia. Ile mam czasu, zanim szarańcza wpadnie? – obmyślasz strategię działań.

Rodzina wraca do jaskini. Następna stacja: ogarnąć chaos. Znowu, serio?! – frustrujesz się.

Następna stacja: ?

Jeśli tak właśnie pędzi metro Twojego życia, to wyskocz i wpadnij na kawę! Plotkokawę.

Pomimo negatywnego nacechowania słowa „plotka”, taka kawa to sama przyjemność!

Z rozrzewnieniem wspominam połowę lat 90-tych, kiedy nie tylko podczas wakacji odwiedzaliśmy kuzynostwo mieszkające kilkanaście ulic dalej. Strudzone matki, z których żadna chyba nie pracowała zawodowo, miały swój czas na kawę i plotki, a my – dzieciarnia – ganialiśmy się samopas po podwórku i okolicy. Oczywiście popołudniowa pora sprzyjała przełączeniu się na tryb „relaks”. Nawet, jeśli miałby on trwać tylko przez czas opróżnienia kawowego kubka.

O czym baby gadały? Ano o samych ważnych dla społeczności kwestiach: gdzie kupić świeże mięso w dobrej cenie, komu się dziecko urodziło, a kto się z kim pokłócił, co nowego nabyli Kowalscy (a przede wszystkim za ile!),  jakie ciuchy w lumpie pod Supersamem można znaleźć, na co chora Nowakowa (bo przecież w przychodni bez powodu nie siedziała), jak w kościele wyglądała Wiśniewska (najczęściej, że wystroiła się jak stróż w Boże Ciało), co na mieście słychać i mnóstwo innych znaczących tematów. Ot – plotki.

Zajęta byłam zabawą na podwórku, więc nie przywiązywałam do tego szczególnej wagi. Z czasem jednak, w miarę obracania się w towarzystwie, które pracowało, zauważyłam, że tematy do rozmowy przy kawie są tak błahe, że szkoda mi na nie czasu. Co mnie interesuje strój Wiśniewskiej czy nowy basen Kowalskich, skoro nie przynosi to profitów w mojej pracy?

Piedolety przy kawie NIC nie wnosiły do życia. No bo co ja z tych informacji zrobię – zupy co najwyżej ugotuję.

I przez czas długi unikałam bezcelowych spotkań, podczas których gada się dla samego gadania. Jak już się umawiałam, spotykałam, kawę piłam, to po coś – załatwić jakiś deal, omówić jakąś sprawę, odwiedzić starą kumpelę, bo akurat przejeżdżałam przez jej miejscowość.

Bezcelowość nie wchodziła w grę, bo szkoda było na nią czasu. Życie pędzi jak metro i szkoda czasu na działania bez celu.

Obecnie, będąc po trzydziestce i mając wspaniałe koleżanki, raz na jakiś czas chętnie umawiam się na plotkokawę. Takie spotkanie w gronie fajnych babek, które pozwala nam wszystkie role, zadania i zobowiązania zostawić na chwilę w kącie życia. Nacisnąć guzik i na czas wypicia kawowego płynu zatrzymać metro życia. Usiąść i delektować się chwilą w gronie osób, z którymi mam ochotę to właśnie zrobić. No i co wtedy robimy? Plotkujemy!

Ale o trochę innych kwestiach – dzielimy się troskami, podpowiadamy, u kogo warto kieckę uszyć, co ciekawego nam się przydarzyło, jakie perspektywy rysują się na przyszłość, świętujemy małe i duże sukcesy, a czasem ocieramy sobie łzy. Tematy są inne, bo uczestniczki spotkań są aktywne zawodowo, a często prowadzą własne biznesy. Czy tracimy czas? Nie.

Myślę, że kiedyś plotkokawę traktowałam po macoszemu. Teraz myślę o niej jak o wentylu bezpieczeństwa – spuszczamy negatywne powietrze i pompujemy się motywującym.

Pomimo negatywnego nacechowania słowa „plotka”, czynność z nią związana, przynosi ona wiele korzyści:

  • – pomaga pracować nad kontrolowaniem zachowania, szczególnie języka 😊
  • – poprawia pozycję społeczną (wszak nie jest się outsiderem, a częścią grupy)
  • – wspomaga podtrzymywanie więzi (lub uczy ich zawiązywania)
  • – relaksuje oraz pozwala nabrać dystansu
  • – sprawia, że słysząc o krzywdach innych, szybciej doceniamy własne życie

Dopisz, co Tobie daje plotkokawa. A jeśli nie znasz jej w praktyce – napisz! Zmienimy to 😊

Dodaj komentarz