Wiosna, której nie widać

Wiosna, której nie widać

Co roku oficjalne otwarcie sezonu strzeleckiego w Okręgu Bydgoskim ZKBS RP ma miejsce podczas turnieju „Wiosna na Pałukach”, który organizuje Piechcińskie Bractwo Kurkowe w Piechcinie. Pierwszy raz od bardzo dawna ani organizatorzy, ani strzelcy nie są w stanie przewidzieć, kiedy odbędą się zawody, na które wszyscy czekają. A dziś przecież pierwszy dzień Wiosny.

Mierz, i cel, i pal!

Usłyszała, jak sędzia stanowiskowy wywołuje ją po nazwisku.  Obejrzała się po sali, szukając Go wzrokiem. Jest. Stoi wśród kilku innych strzelców, przysłuchując się dyskusji. Posyła mu długie, niepewne spojrzenie. Odczytuje je bezbłędnie. Mówi coś do tamtych i rusza w jej stronę. Odczuwa ulgę – zrozumiał. Podchodzi na wskazane stanowisko. Obsługujący ładuje magazynek. Ściąga buty. Rzadko sobie na to pozwala, zazwyczaj w miejscu, w którym czuje się jak u siebie. W obcasach nie da się zrobić dobrego wyniku. W obcasach może dobrze wyglądać – poważnie, elegancko i kobieco, jednak ani razu nie udało jej się strzelić więcej niż 42 pkt. Zależy jej na stabilizacji. Nie tylko podczas strzelania. Zdejmuje marynarkę, podwija rękawy koszuli. Nie lubi, kiedy coś krępuje jej ruchy. Zakłada słuchawki. Bardziej czuje niż słyszy, że stanął za nią. Uspokaja oddech. Wyłącza odbiór bodźców z zewnątrz. Skupia się na biciu serca. Pracuje jeszcze za szybko. Bierze głęboki wdech i wypuszcza powietrze jeszcze dwa razy. Jest gotowa. Przejmuje broń. Czuje chłód betonu pod stopami i chłód stali w ręku. Obraca się przez ramię. Patrzy na niego. Beton na twarzy, stal w oczach. Prawie niewidzialnym znakiem dodaje jej pewności. Stoję tu, jesteś bezpieczna. Skup się. Patrzy na tarczę. 25 metrów. Standardowa odległość. Delikatnie ugina kolana. Blokuje ręce. Spogląda w przyrządy. Zna pistolet, już tyle razy z niego strzelała. W punkt. Dokładnie tak jest ustawiony. Wstrzymuje oddech i oddaje strzał. Wypuszcza powietrze, opuszczając broń. Ruszona 9. Odpoczywa, oddycha, nie zmieniając ustawienia stóp. Ponownie przygotowuje się, aby oddać strzał. I tak jeszcze kolejne 3 razy. Po wystrzeleniu ostatniego naboju, oddycha głęboko, sprawdza pistolet i oddaje strzał kontrolny. Dopiero wtedy rozluźnia ciało. Dziękuje obsłudze i jemu uśmiechem. Wie, że wynik będzie jej rekordem. Po komendzie „przerwij strzelanie, do tarcz” idzie to sprawdzić. Z każdym krokiem, widzi coraz wyraźniej tarczę. Pusto w białym polu. Wzbiera w niej fala ekscytacji. Idzie pewnie, bo przecież nie zdążyła założyć butów. Brudne skarpety nie mają w tym momencie znaczenia. Jej krok jest sprężysty, pewny, podbity adrenaliną. Krok sukcesu. Nagle słyszy huk i wszystko znika.

Wiosna

Po kiego grzyba ustawiłam sobie huk armaty na budzik? – myśli, nie otwierając oczu. Ma nadzieję, że w ten sposób przywoła obraz ze snu i zobaczy jego dalszy ciąg. Czy pokonała sama siebie? Czy resztę naboi posłała w dziesiątki? Czy w euforii rzuci mu się na szyję? I jak on zareaguje? Formalnie rzecz ujmując, codziennie wstaje z łóżka prawą nogą, ale dziś jej humor wskazuje, że ma dwie lewe. Po szybkiej toalecie zamienia piżamę na dres i wraz z Kumplem zaczyna poranną rutynę. Dłuższy dystans niż zwykle dobrze mi zrobi. Włącza aplikację monitorującą trasę. W radiu spiker kończy wiadomości, informując, że jest 21 marca 2020 r., godz. 5.05.

21 marca. Pierwszy raz, odkąd pamięta, pierwszy dzień Wiosny przypada w sobotę. Miała pojechać na coroczne otwarcie sezonu. Pierwszy raz od dawna pojawić się na zawodach. Na jej ulubionej strzelnicy. Pierwszy raz, odkąd pamięta, zawody „Wiosna na Pałukach” miały się odbyć dokładnie w pierwszy dzień Wiosny. Szlag by trafił koronawirusa. Nie wiadomo, kiedy skończy się ten cały cyrk i życie wróci do normy. Nie pociesza jej myśl, że na rozpoczęcie sezonu czekają również inni strzelcy w całej Polsce. Oczywiście ci, którzy nie organizowali sobie imprez zimą, w obiektach pod dachem.

Mija tory kolejowe, za którymi rozciąga się piękny las i zatapia się w myślach. Zieleń zawsze działa na nią uspokajająco. Kiedy się zmęczy oczy, np. podczas zawodów, trzeba patrzeć na zielone. Strzelnica w Piechcinie. Miejsce jej pierwszych sukcesów. 2016 – pierwszy kołek w tarczy i pierwszy raz na pudle z krótkiej broni. III miejsce i 39 pkt w pistolecie. 2017 – pierwszy raz na pudle z broni długiej. III miejsce w Tarczy Losowej. 2018 – kur rzutem na taśmę, też III miejsce. 2019 – I miejsce w konkurencji drużynowej „Puchar Pałuk”. A to nie wiosną przecież, to jesienna impreza – upomina się. Na wiosnę wpadła na strzelnicę w przelocie – między dwoma szkoleniami. Zupełnie jej było nie pod drodze, ale jak miała nie pojechać na otwarcie sezonu? Zdumiewające jest to, że pamięta daty, zdarzenia, miejsca, ludzi, którzy byli obok w tych ekscytujących momentach, a nie pamięta podstawowych wzorów z matematyki. Zresztą – kto by się przejmował wzorami? Można to w każdej chwili sprawdzić, chociażby w internecie. Emocji nie da się sprawdzić. Nigdzie. To trzeba przeżyć. Chociaż na strzelnicy emocje są niewskazane. Strzelnica uczy panowania nad emocjami. Nie tylko na stanowisku. Jakże jej tego brakuje! Na „Wiosnę na Pałukach” czekali całą zimę. Od strzelania barbórkowego. To też w Piechcinie, ale już po oficjalnym zamknięciu sezonu, które od kilku lat wyznacza listopadowy Bal Okręgowy. Uwielbia atmosferę zawodów! Wchodząc na strzelnicę zawsze jest podekscytowana. Już w ogóle na wiosnę, kiedy po długim czasie ma zobaczyć się z przyjaciółmi. Poza sezonem są w kontakcie dzięki telefonom, mejlom i mediom społecznościowym. Nic jednak nie zastąpi obecności „na żywo” drugiego człowieka – przybicia piątki, przywitania „na misia” czy poklepania po plecach. A teraz nie wiadomo, kiedy to będzie możliwe. Przymusowa kwarantanna w domu sprawia, że można więcej czasu poświęcić myślenie o osobach, które z różnych powodów są dla nas ważne, odegrały jakąś rolę w naszym życiu. Dla niej w ruchu jest wiele takich. I raczej nie są to osoby, które klepały ją po plecach, a poprzez stwarzanie różnych sytuacji – uczyły.

Rozmyślając o strzeleckim życiu, nie zauważyła, kiedy dobiegła z powrotem do domu. Przekraczając próg, zastanawiała się nad tym, jak spędzić dzisiejszy dzień. Pierwszy dzień wiosny, której nie widać.

Dodaj komentarz