Magnolia w koronie

Magnolia w koronie

Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie czas korona wirusa jest wymagający. Ostatni miesiąc podsumowuję jako nieustanne testowanie siebie – wartości, przekonań, zachowań, zdolności do budowania relacji, reagowania na zmiany i uczenia się akceptacji (szczególnie tego, co nie zostało zrealizowane zgodnie z moim pierwotnym planem). Sztuka to niełatwa. Nie każdy z tych sprawdzianów zaliczam śpiewająco, jednak z każdej sytuacji staram się wyciągnąć lekcję.

Stalowe magnolie

Wczoraj rano, siedząc na tarasie, spojrzałam na magnolię w moim ogrodzie. Ze zdumieniem stwierdziłam, że jest na niej przynajmniej dwa razy więcej kwiatów niż dnia poprzedniego. To niesamowite, w jakim tempie rozwijają się kolejne pąki! Wsparcie podobnego środowiska czyni cuda – pomyślałam.

Moje myśli automatycznie powędrowały do przepięknego filmu „Stalowe magnolie”, który pierwszy raz, od początku do końca, obejrzałam dopiero tej zimy. Światowa premiera produkcji miała miejsce w 1989 r., zatem „dopiero” mówi samo za się. Dramat obyczajowy ze wspaniale zagranymi rolami m.in. przez Shirley MacLaine, Olimpię Dukakis, Sally Field, Julię Roberts, Daryl Hannah i Dolly Parton opowiada historię kobiet z amerykańskiego miasteczka. Bohaterki prowadzą na pozór nudne życie, które koncentruje się w miejscowym salonie piękności. Wydawałoby się, że taka forma spędzania czasu to trywialny temat na film, jednak nie o wygląd w tej ekranizacji chodzi.

Głównym przekazem jest siła tkwiąca w kobiecej przyjaźni.

Siła tkwiąca w kobietach, które wzajemnie wspierają się w przezwyciężaniu trudności.

Oczywiście nieprzypadkowo w tytule umieszczono magnolie. To jedne z najstarszych kwiatów na ziemi. Cechuje je nie tylko piękny wgląd czy urzekający zapach, ale przede wszystkim wysoka odporność i moc do odpierania zagrożeń. Dodatkowo mają zastosowanie w medycynie – korę tego drzewa stosuje się w zwalczaniu wielu chorób, m.in. guzów nowotworowych.

Nie przypomina Wam to opisu działalności współczesnych kobiet?

Podobieństwo można odnaleźć również na płaszczyźnie metafizycznej. Magnolia symbolizuje kobiecość, piękno, czystość, godność. To wszystko ma swoje odzwierciedlenie we wspomnianym filmie. Dla mnie również w życiu codziennym.

… popraw koronę i działaj dalej! …

Mam to szczęście, że w moim obecnym życiu jest mnóstwo wspierających kobiet. Dlaczego piszę „w obecnym życiu”? Bo poprzednie skończyło się w grudniu 2018 r., kiedy wpadłam w otchłań kryzysu emocjonalnego. W wyjściu z niego i zbudowaniu siebie pomogły mi kobiety. Transformacja, przejście z twardego świata męskiego (przede wszystkim w charakterze i postępowaniu) do zupełnie obcego świata kobiecego (wypełnionego miłością i subtelnością), była jednocześnie trudną, ale pasjonującą drogą.

Kobiety nauczyły mnie, że można osiągać cele, wykorzystując siłę wzajemnego wsparcia – zarówno w sferze prywatnej, jak i biznesowej. Szczególnie ważne i potrzebne jest to w obecnej sytuacji, z którą przyszło nam się mierzyć. Ograniczenie wolności, utrata dochodu i świadomość presji, odpowiedzialności to czynniki, które wymagają odnalezienia się w nowej rzeczywistości, przeorganizowania, a wielokrotnie przewartościowania dotychczasowego życia. Do tego dochodzi również fakt nieustającej obecności wszystkich domowników, a także (lub przede wszystkim) więcej wolnego czasu, który często prowadzi do wglądu w siebie. I bywa, że to, co znajdujemy w swoim wnętrzu, przytłacza nas, zatrważa i rozkłada na łopatki.

Właśnie w takich momentach – spadku energii, utraty wiary w siebie i poczucia bezsensu – obecność osób, które rozumieją targające Tobą uczucia oraz okazane przez nich wsparcie jest nieocenione! A kto je daje – mężczyźni? Niewielu. Głównie dają je kobiety! Silne, piękne wewnętrznie i uleczające swoją obecnością jak magnolie.

Mam w grupie MOCnych serc niesamowite koleżanki – takie, które przytulą, pogłaszczą dobrym słowem, wypowiedzą się szczerze na temat każdego pomysłu każdej z nas. Podsuną rozwiązanie, a kiedy trzeba wstrząsną i twardym głosem powiedzą: „popraw koronę i działaj dalej!”.

A bywa, że same tę koronę na głowie drugiej poprawią.

Wiecie, jaką siłę daje takie wsparcie? Nie tylko Mamy – kobiety, która dała Ci życie i zawsze będzie obok, ale zupełnie obcych osób, które świat postawił na Twojej drodze życia.

Piękne jest to, że jesteśmy bardzo różnorodne – każda z nas może być innym kwiatem, jednak działając wspólnie, tworzymy niepowtarzalnie bogaty ogród!

Na przekór koronawirusowi.

Uciekam pracować w swoim ogrodzie. A Wam życzę przyjemnego weekendu!

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Dorota

    …wróciłam z ogrodu… cudowny tekst i wiele w nim prawdy. To Kobiety powinny „rządzić” światem…a Magnolie? Szkoda, że kwitną tak krótko ale być może dlatego dostrzegamy ich piękno…

    1. Boska Siemianowska

      Dziękuję, Dorota 🙂 faktycznie kwitną krótko, jednak bardzo długo pracowałam nad tym, żeby myśleć, że szklanka jest do połowy PEŁNA i świadomie pominęłam wątek długości kwitnienia 😀 bardzo często zapominamy, żeby cieszyć się tu i teraz. Serdeczności (dużo czasu w ogrodzie) 🙂

  2. Florysztuka

    Zgadzam się z każdym słowem 🙂 dopóki nie zaczęłam się otaczać kobietami o podobnych wartościach, mówiłam, że tyle razy w życiu kobieta podcięła mi skrzydła ile razy w nie dmuchnęła i poleciałam do góry. Jednak dziś mam przy sobie tylko te kobiety, które mnie wspierają. Dmuchają mi w skrzydła! bez zazdrości, bez zaglądania do łóżka czy mojego portfela. Ściskam mocno Królowo 🙂

    1. Boska Siemianowska

      Basiu, dziękuję! MOC kobiet to dla mnie wciąż fascynujący temat! Cieszę się, że obecne możliwości technologiczne pozwalają nam jednoczyć siły, bez względu na szerokość geograficzną. Dmuchających w skrzydła, a nie w twarz, nam potrzeba 🙂 Buziaki :*

Dodaj komentarz